Drukarnia klasy Premium
21 Mar 2011 08:22

Anna Naruszko Firma BSC Packaging Group należy do czołowych krajowych producentów opakowań. Ubiegły rok upłynął w niej pod znakiem inwestycji na dużą skalę – w oddanej do użytku w styczniu ub.r. nowej hali maszyn drukujących pracują cztery maszyny drukujące firmy manroland klasy 700, łącznie 34 agregaty. Jedną z nich jest unikatowa na skalę europejską 8-kolorowa z 2 modułami lakierującymi oraz systemem nakładania folii na zimno Inline Foiler Prindor, przystosowana do druku farbami i lakierami UV. W tym roku grupa BSC zadebiutowała na giełdzie, a pozyskany w ten sposób kapitał zamierza zainwestować m.in. w przejęcie fleksograficznej, wąskowstęgowej drukarni etykiet samoprzylepnych. Firma BSC powstała na początku lat 90-tych jako spółka trzech prywatnych właścicieli, zajmująca się produkcją opakowań. W 2004 roku przystąpiła do niemieckiej Grupy rlc mającej trzy drukarnie: w Hanowerze, gdzie produkowane są opakowania grupy Premium oraz dwie w Berlinie – jedna z nich produkuje opakowania typu General w wielkich nakładach, a druga – Pharma Center – specjalizuje się w produkcji farmaceutycznej (opakowania i ulotki przylekowe). BSC Packaging Group ma dwa zakłady produkcyjne zlokalizowane w Poznaniu przy ul. Żmigrodzkiej; są to BSC Drukarnia Opakowań SA i BSC Etykiety (łączna powierzchnia produkcyjno-magazynowa to 14 300 m2 i będzie się ciągle powiększała). Obie firmy mają jeden zarząd, którego prezesem jest Janusz Schwark – mój rozmówca. Łącznie w obu firmach pracuje ok. 290 osób. Warto dodać, że w ubiegłym roku BSC Drukarnia Opakowań S.A. po raz kolejny trafiła do prestiżowego rankingu polskiej edycji magazynu Forbes – „Diamenty Forbesa”, klasyfikującego firmy o największej dynamice rozwoju w Polsce. W kategorii średnich przedsiębiorstw drukarnia BSC znalazła się na 22. miejscu wśród firm z województwa wielkopolskiego (w roku 2009 zajęła 9. miejsce). Kompleksowa oferta Firma zapewnia klientom kompleksową obsługę: od projektowania opakowań poprzez ich produkcję aż po logistykę, z zastosowaniem najnowszych technologii. Ma własne studio DTP i dział prepress, gdzie od ubiegłego roku pracuje nowa, termiczna linia CtP firmy Kodak. Druk w BSC Drukarnia Opakowań SA realizowany jest wyłącznie na maszynach manroland – w nowej hali druku o powierzchni 3150 m2 pracują obecnie cztery maszyny: dwie 8-kolorowe (jedna pracująca w technologii UV, jedna konwencjonalna) i dwie 6-kolorowe (UV i konwencjonalna). W styczniu ub.r. zainstalowana została unikatowa na skalę europejską 8-kolorowa maszyna ROLAND 708 3B LTTLV z systemem Inline Foiler Prindor, umożliwiającym foliowanie na zimno. Smaczku inwestycji dodaje fakt, że maszyna przystosowana jest do drukowania w technologii UV, co oczywiście nie wyklucza możliwości stosowania farb konwencjonalnych – informuje Janusz Schwark. – Według mojej wiedzy, w Polsce są jeszcze dwie maszyny UV z możliwością laminowania folią w technologii na zimno, ale są one zupełnie inaczej skonfigurowane –przede wszystkim są 6-kolorowe i mają jedną wieżę lakierującą. Nasza maszyna ma dwie wieże i 8 kolorów, co daje dużo większe możliwości. Taką maszynę kupuje się przeważnie w jednym celu – aby wyspecjalizować się w produkcji wysokoprzetworzonych opakowań klasy Premium. Polityka BSC od czterech lat mówi o rozwoju w kierunku opakowań wysokoprzetworzonych, co zresztą potwierdzają analizy rynkowe – opakowania Premium mają coraz większy udział w krajowej produkcji. Jeszcze kilka lat temu w Polsce nie było tylu wytwórców produktów z tego segmentu, dziś już ponad 60% ze stu największych światowych marek ma swoje zakłady w Polsce. Zwykle chcą oni zamawiać opakowania u dostawców lokalnych, na czym drukarnie bez wątpienia korzystają, jako że opakowania Premium to zupełnie inny – wyższy – poziom marż. Za BSC przemawia nie tylko technologia, ale także bogate doświadczenie dzięki nieustannym próbom i badaniom realizowanym m.in. przez nasz dział badawczo-rozwojowy. Coraz istotniejsze miejsce w naszej strategii zajmuje również komplementarność oferty. Całe nasze działanie jest i będzie podporządkowane klientowi. Największe obroty i najszybszy rozwój notują duże, międzynarodowe korporacje o ogromnym zasięgu i bardzo zróżnicowanej ofercie produktowej. Uznaliśmy, że warto takie firmy obsługiwać kompleksowo, ale należy pamiętać o jednej rzeczy: firmy te nie usiądą do stołu negocjacyjnego z producentem opakowań wyposażonym w jedną czy dwie niezależne linie produkcyjne. One oczekują najwyższego poziomu bezpieczeństwa ciągłości dostaw i przynajmniej 4 czy nawet 5 linii, a najchętniej grupy drukarń. Dlatego przynależność do rlc Packaging Group bardzo nam się przydaje. W czerwcu ub.r. zainstalowana została kolejna maszyna: ROLAND 706 3B LV HiPrint, 6-kolorowa z jedną wieżą lakierującą, drukująca w technologii konwencjonalnej. Obie ostatnio zainstalowane maszyny manroland drukują w powiększonym formacie B1 (740 x 1040 mm), osiągają prędkość maksymalną 16 tysięcy ark./h, a wyposażone są m.in. w system wysokiego wykładania Air Glide, w pełni automatyczny system wymiany płyt APL oraz system logistyczny AUPASYS. Taki park maszynowy zapewnia druk i uszlachetnianie w linii: lakierowanie i złocenie na gorąco oraz na zimno. Poza tym BSC Drukarnia Opakowań SA ma własną mieszalnię farb oraz introligatornię z najwyższej półki: pracują w niej 4 maszyny sztancujące Bobst (w tym dwie z pełną separacją użytków) oraz 5 składarko-sklejarek również firmy Bobst – w tym uruchomiona w lutym 2009 Expertfold 110 Version A-2CS z modułem Accubraille, dwie sklejarki do opakowań przestrzennych, oraz wklejarki do okienek. Sprawdzony partner BSC SA od lat lojalnie rozwija się wraz z firmą manroland – w tej chwili w Poznaniu pracują 34 zespoły drukujące manroland, a na przyszły rok prezes planuje instalację kolejnej „ósemki”, nie wykluczając przy tym dalszych zakupów. Lojalność wobec maszyn manroland wynika z doświadczenia – takim zaufaniem nie obdarza się przecież kogoś ad hoc – przekonuje Janusz Schwark. – Mieliśmy okazję pracować z urządzeniami wielu producentów i nasze pierwsze maszyny używane ROLAND klasy 600 okazały się optymalnym wyborem. Dlatego dalszy rozwój postanowiliśmy oprzeć na rozwiązaniach tego producenta. Co więcej, nasz wewnętrzny dział techników i mechaników doskonale poznał maszyny manroland i większość problemów jesteśmy w stanie rozwiązać sami. Maszyn innego producenta musielibyśmy się uczyć od podstaw. Drukarze bardzo pochlebnie wypowiadają się o tych urządzeniach, manroland jest zresztą preferowanym dostawcą całej grupy rlc – dwa z trzech zakładów pracują na maszynach tego producenta. Daje to możliwość wypracowania wspólnej polityki zakupowej oraz dzielenia się wiedzą techniczną. Moje prywatne zdanie jest takie, że maszyny manroland są optymalnym wyborem, jeśli w grę wchodzi przetwarzanie podłoży o gramaturze powyżej 200 g/m2. A my przetwarzamy ponad 15 tysięcy ton kartonu rocznie, co stawia nas chyba na pierwszym miejscu w Polsce. Udany debiut 4 stycznia br. spółka BSC debiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych, emitując nowy pakiet akcji w ilości 3 milionów, co stanowi 30% kapitału firmy. Pozyskaliśmy 50 milionów złotych – informuje Janusz Schwark. – Obecnie 35% udziałów ma Grupa rlc, 35% pozostaje w rękach polskich akcjonariuszy- założycieli, a 30% to instytucje finansowe i inwestorzy prywatni, którzy nabyli nasze akcje. Wyjściowa cena akcji wynosiła 17,50 zł, zadebiutowaliśmy przy kilkuprocentowym wzroście, a dziś ten wzrost jest na poziomie 5%. Celem upublicznienia akcji spółki było przede wszystkim pozyskanie funduszy na dalszy rozwój firmy, zgodnie z trzema podstawowymi celami emisyjnymi. Polityka grupy kapitałowej, bo taką już jesteśmy, każe nam przeobrazić spółkę BSC Etykiety w wyspecjalizowanego producenta opakowań dla branży farmaceutycznej – Janusz Schwark zdradza pierwszy cel emisyjny. – Rozbudowujemy infrastrukturę spółki zależnej o kolejne 2000 m2 powierzchni produkcyjnej, przezbrajamy maszyny i mam nadzieję, że pod koniec roku osiągniemy już 60% mocy produkcyjnych. Drugi, najważniejszy cel zarządu na rok bieżący to zakończenie przejęcia wąskowstęgowej drukarni fleksograficznej. Firma, o której myślę jest dynamicznie działającym przedsiębiorstwem i – jak się okazało – mamy wielu wspólnych klientów – ujawnia prezes Schwark. – Niestety, nie mogę jeszcze zdradzić, o którą firmę chodzi. Wyzwania stojące przed nami w związku z tą inwestycją to uzyskanie możliwie pełnej synergii. Trzeci cel to rozwój organiczny spółki istniejącej – dalsza rozbudowa hali, zakup maszyn do obróbki końcowej (wykrawanie, sklejanie), które umożliwią grupie pełne wykorzystanie mocy maszyn drukujących. Rozwój bez ryzyka Jak informuje prezes Schwark, chęć dynamicznego rozwoju była poparta gruntowną analizą polskiego rynku opakowaniowego: Wyniki tych analiz zaskoczyły nas samych – w najbliższych latach rodzimy rynek ma szansę rozwijać się na poziomie 16-20% rocznie! Taka dynamika pozwala na dalsze inwestycje w atmosferze spokoju, bez większego ryzyka. Z czego ona wynika? Według publikacji zamieszczonych w latach 2008-2009 przez międzynarodową agencję marketingową INMARK, polski rynek w latach 2009-2013 będzie „gonił” rynki zachodnioeuropejskie i amerykański, gdzie zużycie opakowań wynosi odpowiednio ponad 170 i 200 kg rocznie na jednego mieszkańca. W Polsce jest to obecnie zaledwie 70 kg. Kolejny ważny czynnik, na którym oparliśmy naszą strategię to analiza surowców, z jakich wytwarzane są opakowania. Wyróżnia się 5 podstawowych grup: stal, szkło, drewno, karton i papier oraz folie. Pierwsze trzy grupy oczywiście pozostają poza kręgiem naszych zainteresowań, ale papier, karton i folia już owszem. W krajach Europy Zachodniej zużycie folii jest ok. 15% mniejsze niż kartonu, w Polsce jest dokładnie odwrotnie – wciąż zużywamy więcej tworzyw sztucznych. Ta tendencja będzie się jednak odwracać na korzyść kartonu ze względu na wzrost świadomości ekologicznej Polaków, a także na fakt, że opakowania z papieru czy tektury są średnio o 12-13% tańsze. Eksport bezpośredni stanowi w BSC zaledwie 7%, ale ze względu na fakt, że firma produkuje dla zakładów zlokalizowanych w Polsce, ale zaopatrujących cały region, prezes Schwark ma świadomość, że ponad 60% produkcji BSC opuszcza granice naszego kraju. Gdyby nie ten fakt, przy produkcji ponad 900 milionów opakowań jednostkowych rocznie obywatel Polski musiałby ponad 20 razy w roku spotkać się z naszymi opakowaniami – puentuje mój rozmówca.