W trakcie szkolenia zorganizowanego przez firmę Tadepack mieliśmy okazję porozmawiać z Sonią He Fen, założycielką i prezeską firmy FKT. Chcieliśmy się dowiedzieć, w jaki sposób nieznane wcześniej chińskie przedsiębiorstwo zdołało wejść do pierwszej ligi producentów rozwiązań dla produkcji pudełek składanych?
Jak i kiedy powstała Pani firma? Co kryje się pod skrótem FKT?
Sonia He Fen: Przez ponad 10 lat pracowałam w dziale sprzedaży dużego producenta maszyn do produkcji sztywnych opakowań typu rigid box. W tym samym czasie mój mąż projektował urządzenia. Na chińskim rynku – wiodącym w produkcji opakowań tego typu
– rozpoczął się okres poszukiwań rozwiązań w zakresie opakowań składanych. Jako największy eksporter opakowań na świecie zdawaliśmy sobie sprawę, że transport gotowych rigid boxów nie jest efektywny, a dodatkowo negatywnie wpływa na środowisko. Przewożenie pustych opakowań przestrzennych jest nieefektywne, generuje wysokie koszty transportu i jest nieekologiczne. W tym czasie powstały różnorodne konstrukcje opakowań składanych. Najbardziej popularne stały się konstrukcje zintegrowanych opakowań pięcio- i siedmiościankowych. Jednak wielką przeszkodą w ich produkcji okazała się ograniczona precyzja składania wszystkich elementów.
Znając potrzeby klientów oraz mając szerokie kontakty w branży, zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie własnego projektu: maszyny do integracji składowych w formę perfekcyjnego składanego pudełka.
FKT oznacza dążenie do perfekcji. Razem z mężem i naszym zespołem staramy się konsekwentnie budować rozwiązania, opierając się na najlepszych komponentach, i podążać w kierunku coraz większej doskonałości.
Skąd wzięło się Pani zainteresowanie europejskim rynkiem?
Sonia He Fen: W skali globalnej produkcja rigid boxów w Europie nie generuje zbyt dużej wartości, jednak ten kontynent pozostaje kolebką licznych światowych marek produktów luksusowych. Wielu europejskich producentów kosmetyków, perfum, alkoholi i galanterii modowej preferuje kreatywne rozwiązania produkowane lokalnie w Europie. To najwyższy poziom w skali świata, dlatego również my chcemy mieć w nim swój udział. Znaczący europejscy producenci stawiają nam nowe wymagania w zakresie samej technologii, automatyzacji procesów oraz bezpieczeństwa pracy na naszych maszynach. Każda nowa instalacja w Europie to zastrzyk wiedzy i możliwość udoskonalania naszych produktów.
Możemy zdradzić, kto jest Waszym obiorcą w Polsce i na rynkach ościennych?
Sonia He Fen: Luksus nie lubi zgiełku ani pustych przechwałek, dlatego pozwolę sobie zachować w tajemnicy dane naszych klientów. Powiem jedynie, że zainstalowaliśmy w Polsce pięć maszyn: pierwsza poważna linia do produkcji pudełek składanych stanęła w styczniu i niemal w tym samym czasie w Czechach. Dwa lata temu uruchomiliśmy poprzednią generację tych maszyn na Węgrzech i w Hiszpanii.
Porozmawiajmy zatem o konkretach. Czym są pudełka składane i jak się je wykonuje?
Sonia He Fen: Przedstawię dwa najbardziej popularne rozwiązania.
Opakowania pięciościankowe składają się z okładki i dwóch składanych ścianek bocznych, nazywanych skrzydełkami. Nazwa „pięciościankowe” pochodzi od okładki składającej się z pięciu elementów. Proces produkcji do wykonania okładki:
– aplikacja magnesów zamykających gotowe pudełko,
– oklejenie tekturek oklejką,
– wyklejenie wewnętrznej strony okładki wyklejką zwaną potocznie lustrem.
Samo przygotowanie składanych ścianek bocznych (skrzydełek) to proces dość skomplikowany i wymagający sporego doświadczenia. Składa się na niego: przygotowanie użytków z tektury litej (jest to jeden, trzy, a najczęściej pięć elementów); zaklejenie ze wszystkich stron oklejką; aplikacja stickerów trójkątnych samoprzylepnych jako proces przygotowawczy do docelowego uformowania samego pudełka.
Ostatnim etapem jest dokładne spasowanie i połączenie wszystkich elementów pudełka.
Ten ostatni proces nastręczał najwięcej problemów w produkcji maszynowej. Jako innowacyjna firma stworzyliśmy dedykowany system integracji z podwójnym systemem wizyjnym i podwójnymi ramionami robotycznymi w celu idealnego spasowania wszystkich składowych pudełka składanego. Nowy algorytm sterujący pozwolił na skrócenie czasów przezbrojenia dość rozbudowanej linii
składająco-formującej. Jako pierwsi na świecie stworzyliśmy taką maszynę i newralgiczne rozwiązania opatentowaliśmy w skali globalnej. Dziś nowa generacja maszyn pracuje na wszystkich kontynentach.
W trakcie naszej rozmowy padły słowa na temat pudełek siedmiościankowych…
Sonia He Fen: Wymogi w zakresie utylizacji opakowań kładą szczególny nacisk na jednolitą materiałowo strukturę opakowań. Utylizacja opakowań kartonowych z magnesami i folią dwustronnie klejącą (stickery) nie wzbudza zainteresowania u producentów dóbr luksusowych, którzy przywiązują wagę do kwestii ekologii. Z tego powodu powstała nowa konstrukcja pudełek siedmiościankowych. Takie pudełko składa się z pięciu elementów: okładki, dwóch ścianek rozporowych oraz dwóch skrzydełek.
Przy takiej konstrukcji wykonywanie półproduktów jest dość podobne do wcześniej omawianej technologii. Nie mamy tu jednak ani magnesów, ani stickerów dwustronnie klejących. Taki produkt jest natomiast bardziej pracochłonny. Nie chcę zanudzać czytelników detalami, ale warto wiedzieć, że kluczem do dobrze i precyzyjnie wykonanego składanego pudełka siedmiościankowego jest linia do integracji i formowania wszystkich pięciu elementów. Jako pierwsi zbudowaliśmy taką linię z podwójnym systemem wizyjnym i podwójnymi robotami montującymi wszystkie składowe na okładce.
Taka linia daje najwięcej możliwości i gwarantuje najwyższą precyzję w scalaniu ze sobą wszystkich elementów. Na naszych maszynach wykonywane są opakowania dla wiodących światowych marek modowych, kosmetycznych i alkoholowych. Nie chcę i nie mogę chwalić się nazwami największych potentatów dóbr luksusowych, którzy korzystają z urządzeń FKT, ale zdaję sobie sprawę, że to, co dziś traktowane jest jako „najwyższa półka”, jutro stanie się rynkowym standardem.
Idąc za ciosem, stworzyliśmy kolejną nowość: linię do pozycjonowania i formowania opakowań wąskich typu szufladka i etui z automatycznym wykonywaniem wszystkich elementów składowych w jednej linii. To była nasza odpowiedź na pojawienie się wymyślnych konstrukcji o bardzo rozbudowanych elementach. Możemy dziś wykonać pudełko o wysokości 10 mm i jednocześnie stworzyć do niego tak samo wąskie etui.
Czego możemy oczekiwać od Pani firmy w najbliższej przyszłości?
Sonia He Fen: Obecnie konstruujemy jeszcze bardziej zaawansowaną linię do produkcji opakowań składanych. Pokażemy ją na jesiennych targach All-in-Print w Szanghaju. Mamy nadzieję, że jednym z pierwszych odbiorców tej nowej konstrukcji będzie nasz klient z Polski – choć jego personalia muszą pozostać tajemnicą. Ze względu na toczące się rozmowy nie mogę zdradzić więcej szczegółów, ale w Szanghaju mogą się Państwo spodziewać przełomu w zakresie automatyzacji i jeszcze wyższego poziomu produkcji opakowań składanych.
Czy Pani obecna wizyta w naszym kraju to skutek bliskich kontaktów handlowych FKT z polskimi klientami?
Sonia He Fen: Rozmawiamy nie tylko z producentami opakowań, ale również z projektantami odpowiedzialnymi za nowe serie produktów kosmetycznych, galenterii oraz alkoholi. Od dwóch tygodni odwiedzam uznane marki we Włoszech i w Hiszpanii, gdzie omawiamy specjalne aplikacje, które można wykonywać na przemysłową skalę. Nasi odbiorcy z kolei dzielą się z nami konstruktywnymi uwagami na temat wyższych wymogów BHP panujących na europejskim rynku pracy.
Do Polski zaprosił mnie nasz dystrybutor, firma Tadepack. Odbyliśmy bardzo konstruktywne spotkanie na temat kolejnych działań promujących naszą markę w Polsce i na rynkach ościennych. Omówiliśmy już strategię marketingową związaną ze światową premierą nowej linii, która odbędzie się jesienią tego roku. Mieliśmy też okazję zorganizować dodatkowe szkolenie technologiczne i produktowe dla całego zespołu Tadepack. Spotkanie z działem serwisowym zapewniło możliwość poznania od kuchni oczekiwań polskiego serwisu i odbiorców finalnych naszych maszyn.
Jak ocenia pani polski rynek?
Sonia He Fen: Polska to kraj o dużym potencjale wzrostu. Wspólnie z naszym partnerem odwiedziłam fabrykę porcelany i widziałam najwyższy poziom produkcji, ale wkładanej w bardzo siermiężne opakowania. W naszym kraju takie perełki byłyby zapakowane w pudełka o dedykowanej konstrukcji i zaawansowanej technologii uszlachetnień. Tutaj – w szary papier i szarą papierową torbę.
Dzięki nowym opakowaniom produkty „made in Poland” mogą nabrać błysku i być sprzedawane z wyższą marżą w wielu krajach świata. Bez opakowania odpowiednio dobranego do produktu jego sprzedaż będzie słaba, a możliwości ekspansji na inne rynki znikome.
Podaję obrazowy przykład możliwości wzrostu, w którym i my spodziewamy się mieć swój udział. A mówiąc całkiem poważnie, spotkałam ludzi o wysokim poziomie kompetencji w zakresie
projektowania i organizacji produkcji opakowań. Przy takim potencjale ludzkim postęp w tym zakresie jest niemal nieunikniony.
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.