Brytyjski gigant sektora gospodarki odpadami, firma Viridor, wysłała właśnie niezwykle mocne i niepokojące ostrzeżenie pod adresem europejskich decydentów. Zarząd spółki oficjalnie poinformował, że rozważa całkowite zamknięcie swoich nowoczesnych zakładów zaawansowanego recyklingu tworzyw sztucznych na terenie Skandynawii. Decyzja ta, choć drastyczna, nie jest zaskoczeniem dla analityków, którzy od miesięcy obserwują strukturalny paraliż rynku wtórnego. Przedstawiciele firmy bez ogródek mianem „nieinwestowalnego” określają środowisko biznesowe, w którym niejasne regulacje prawne oraz masowy napływ taniego, pierwotnego plastiku z Azji i Ameryki Północnej całkowicie niszczą sens ekonomiczny przetwarzania odpadów.
Sytuacja ta pokazuje głęboki rozdźwięk między deklaracjami politycznymi o budowie gospodarki o obiegu zamkniętym a brutalną rzeczywistością rynkową. Viridor, który w ostatnich latach zainwestował gigantyczne środki w rozwój zaawansowanych technologii, znalazł się pod ścianą. Ewentualne wygaszenie operacji w Norwegii, Szwecji oraz Danii zostanie co prawda poprzedzone szerokimi konsultacjami i negocjacjami z lokalnymi partnerami oraz związkami zawodowymi, jednak sam fakt postawienia tej sprawy na ostrzu noża dowodzi, że dotychczasowy model biznesowy recyklingu w Europie wyczerpał swoje możliwości.
Klucz do zrozumienia obecnego dramatu tkwi w sposobie, w jaki funkcjonuje ten specyficzny sektor. Przemysł odpadowy nie działa w próżni i jest kształtowany przez odgórną politykę państwową. Kiedy rządy tworzą jasne, stabilne i długoterminowe zachęty finansowe, a jednocześnie rygorystycznie egzekwują nałożone ograniczenia, kapitał prywatny chętnie inwestuje w innowacyjne rozwiązania. W sytuacji, gdy tych mechanizmów brakuje, wolny rynek automatycznie i bezwzględnie powraca do najtańszego dostępnego rozwiązania. Współcześnie tym najtańszym wyborem jest produkcja fabrycznie nowego plastiku z surowców kopalnych, z którego ceną ekologiczne alternatywy nie mają najmniejszych szans konkurować.
Najbardziej paradoksalny w całej sytuacji jest fakt, że potencjalne zamknięcie skandynawskich fabryk nie ma absolutnie nic wspólnego z barierami technologicznymi. Wręcz przeciwnie, technologia udowodniła swoją gigantyczną wartość. Kiedy w 2023 r. Viridor przejmował za 90 milionów funtów norweską platformę recyklingu chemicznego Quantafuel, wiązano z tym projektem ogromne nadzieje. Inwestycje w zakłady w duńskim Skive oraz szwedzkim Malmö przyniosły znakomite rezultaty. Wdrożone innowacje pozwoliły osiągnąć w Danii uzysk na poziomie od 70 do 75% w procesie upłynniania tworzyw sztucznych. Udało się to osiągnąć dzięki bezprecedensowej poprawie efektywności operacyjnej, optymalizacji kosztów projektowych oraz znacznemu zwiększeniu dyspozycyjności linii produkcyjnych. Z punktu widzenia nauki i techniki projekt okazał się spektakularnym sukcesem, jednak z perspektywy arkusza kalkulacyjnego okazał się ekonomiczną pułapką, ponieważ wyprodukowanego surowca nie ma komu sprzedać z zyskiem.
Problemy Viridoru to zaledwie wierzchołek góry lodowej i zwiastun głębszego tąpnięcia, które uderza w całą europejską infrastrukturę. Organizacje zrzeszające recyklerów na Starym Kontynencie od dłuższego czasu alarmują, że branża stoi w obliczu rychłego i niekontrolowanego załamania. Wysokie koszty energii, wyśrubowane wymagania środowiskowe wewnątrz Unii Europejskiej oraz brak popytu ze strony producentów dóbr konsumpcyjnych stworzyły toksyczną mieszankę. Już dziś widać efekt domina. Sam Viridor zamknął przecież swój sztandarowy zakład recyklingu mechanicznego w brytyjskim Avonmouth, jako powód podając brak obiecanych przez rząd zmian legislacyjnych. Jeszcze głośniejszym echem odbiło się bankructwo innej brytyjskiej ikony ekologii, firmy Plastic Energy. Zarządcy tej spółki bezpośrednio wskazali na gwałtowne załamanie rynku europejskiego jako główną przyczynę niewypłacalności. Oficjalne dane stowarzyszenia Plastic Recyclers Europe tylko potwierdzają ten dramatyczny obraz, wskazując na rekordowy spadek obrotów w całym sektorze recyklingu o ponad 5,5% w skali roku.

Brak uregulowania kwestii prawnych to jedna z głównych przyczyn kryzysu w europejskiej branży recyklingu
Aby zatrzymać tę destrukcyjną lawinę, branża domaga się od Londynu i Brukseli natychmiastowego wdrożenia trzech fundamentalnych reform strukturalnych. Przede wszystkim konieczne jest stworzenie skutecznych barier celnych lub podatkowych, które uniemożliwią zagranicznym, tanim zamiennikom petrochemicznym bezkarne niszczenie lokalnego rynku recyklingu. Po drugie, rządy muszą błyskawicznie zharmonizować i uprościć przepisy dotyczące tak zwanego statusu końca odpadu, aby przetworzony materiał mógł bez biurokratycznych przeszkód krążyć między rynkami jako pełnoprawny surowiec. Trzecim, prawdopodobnie najważniejszym postulatem, jest wprowadzenie sztywnych, prawnie wiążących i rygorystycznie egzekwowanych terminów dotyczących minimalnej zawartości recyklatu w nowych produktach. Tylko wtedy przetwórcy zyskają pewność, że popyt na ich towary nie zniknie przy najbliższym wahaniu cen ropy naftowej.
Dotychczasowe próby ratowania sytuacji przez rządy są powszechnie oceniane jako zbyt nieśmiałe i spóźnione. Wprowadzony kilka lat temu w Wielkiej Brytanii podatek od opakowań plastikowych, który miał karać finansowo produkty zawierające mniej niż 30% surowca wtórnego, okazał się bezużyteczny, ponieważ stawki opłat ustalono na zbyt niskim poziomie. Z kolei europejskie rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR) daje pewną nadzieję na przyszłość, wprowadzając obowiązkowe cele unijne, ale jego realne efekty nie będą widoczne jeszcze przez lata. Pewnym przełomem było co prawda niedawne zatwierdzenie przez unijne komitety metody bilansu masy, która pozwala na precyzyjne rozliczanie domieszek polimerów z recyklingu chemicznego w masie towarowej, a Wielka Brytania planuje uznać to rozwiązanie w swoim systemie podatkowym od kwietnia 2027 roku. Jednak dla firm takich jak Viridor, które tracą finansowo tu i teraz, perspektywa czekania kolejnych kilkunastu miesięcy na wejście w życie kluczowych przepisów brzmi jak wyrok śmierci odroczony w czasie.
Opracowano na podstawie informacji serwisu Packaging News