PZPTS: kryterium ceny osłabia polską i europejską gospodarkę
6 lut 2026 08:00

W polityce zakupowej wielu Spółek Skarbu Państwa w ostatnich latach utrwalił się model, który, choć na pierwszy rzut oka wydaje się racjonalny i „efektywny kosztowo”, w praktyce okazuje się jednym z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów dla polskiego i europejskiego przemysłu. Mowa o dominacji jednego kryterium w procesach zakupowych: ceny traktowanej niemal jako wyłączny wyznacznik wyboru dostawcy. Taki sposób podejmowania decyzji zakupowych ignoruje szerszy kontekst gospodarczy, społeczny i strategiczny – ostrzega Robert Szyman, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych.

Robert Szyman

Etap pierwszy: wypychanie europejskich producentów z rynku

Jak zauważa, mechanizm zaczyna się w przetargach. Firmy z Polski i Unii Europejskiej, działające w jednym z najbardziej regulowanych środowisk gospodarczych na świecie, stają do konkurencji z dostawcami spoza Europy, głównie z Azji. Konkurencji, która tylko z pozoru jest równa.

Europejscy producenci ponoszą wysokie koszty energii, pracy, ochrony środowiska, certyfikacji, raportowania ESG, dostosowania do kolejnych regulacji klimatycznych i społecznych. Tymczasem ich azjatyccy konkurenci funkcjonują w realiach znacznie niższych kosztów, często przy wsparciu państwowych subsydiów, mniej restrykcyjnych norm środowiskowych i socjalnych, a także wykorzystując efekty skali, których europejski przemysł nie jest w stanie szybko odtworzyć. W sytuacji, gdy jedynym realnym kryterium wyboru jest cena, wynik takiej „konkurencji” jest z góry przesądzony. Lokalni i unijni producenci przegrywają, niezależnie od jakości, terminowości dostaw czy standardów, jakie reprezentują.

Etap drugi: erozja krajowego przemysłu

Przegrane przetargi oznaczają spadek liczby zamówień, a w konsekwencji: mniejsze przychody. Te prowadzą do ograniczenia inwestycji, zahamowania prac rozwojowych i innowacyjnych oraz presji na redukcję kosztów, w tym kosztów pracy.

W praktyce oznacza to zamykanie linii produkcyjnych, rezygnację z nowych projektów i stopniową utratę konkurencyjności. Firmy, które jeszcze niedawno były eksporterami, zaczynają tracić udział w rynku, aż w końcu same stają się zależne od importu komponentów i surowców. To proces powolny, ale systemowy. Nie dzieje się z dnia na dzień, lecz jego skutki są trwałe i trudne do odwrócenia.

Etap trzeci: straty dla finansów publicznych

Osłabienie krajowych przedsiębiorstw bardzo szybko przekłada się na kondycję finansów państwa. Mniejsza skala działalności oznacza niższe wpływy z podatku CIT, PIT oraz składek na ubezpieczenia społeczne. Każde miejsce pracy zlikwidowane w przemyśle to nie tylko problem społeczny, ale także realna strata dla budżetu. Państwo, które traci dochody, staje przed wyborem: ograniczać wydatki publiczne lub podnosić obciążenia podatkowe tym podmiotom, które funkcjonują na rynku. W ten sposób krótkoterminowe „oszczędności” wynikające z wyboru najtańszej oferty w spółkach Skarbu Państwa generują w długim okresie znacznie wyższe koszty dla całego społeczeństwa.

Europejskie regulacje a globalna konkurencja

Robert Szyman stawia w tym kontekście pytanie: jak europejski przemysł ma konkurować wyłącznie ceną w świecie globalnym, skoro równocześnie nakłada się na niego coraz więcej obowiązków regulacyjnych?

Europejskie przedsiębiorstwa są zobowiązane do spełniania wysokich standardów środowiskowych, społecznych i pracowniczych, do raportowania niefinansowego, ograniczania śladu węglowego i ponoszenia kosztów transformacji energetycznej. Są to cele słuszne i potrzebne, ale stają się barierą konkurencyjności, jeśli nie towarzyszy im spójna polityka zakupowa oraz przemysłowa. Nie można z jednej strony wymagać odpowiedzialności, a z drugiej całkowicie ignorować jej w procesach zakupowych, sprowadzając decyzje wyłącznie do najniższej ceny.

Szczególna rola Spółek Skarbu Państwa i innych podmiotów publicznych

Spółki Skarbu Państwa nie są zwykłymi uczestnikami rynku. Ich decyzje mają znaczenie systemowe. Nie chodzi o protekcjonizm ani o zamykanie rynku, lecz o rozsądne i odpowiedzialne uwzględnianie kryteriów pozacenowych. Polska ma jeden z najwyższych w UE udziałów własności państwowej w gospodarce, szacowanej na ok. 15%, co wpływa na jej dynamikę i rozwój.

To samo dotyczy jednak nie tylko spółek Skarbu Państwa, ale także szerokiego sektora publicznego – wojska, szpitali, jednostek budżetowych czy instytucji państwowych. Jeśli w tych obszarach dominować będzie wyłącznie kryterium ceny, potencjał oddziaływania na krajową gospodarkę staje się ogromny. Ślad węglowy produktu, bezpieczeństwo i stabilność łańcucha dostaw, zgodność z europejskimi normami środowiskowymi i społecznymi, ryzyko geopolityczne, a także realny wkład dostawcy w krajową gospodarkę – to kryteria, które powinny być brane pod uwagę na równi z ceną.

Wybór strategiczny, przed którym stoimy

Zdaniem Roberta Szymana, brak zmiany sposobu myślenia o zakupach w spółkach z udziałem Skarbu Państwa i w całym sektorze publicznym to kolejny krok w stronę dezindustrializacji, przenoszenia produkcji poza Europę oraz narastającej zależności od importu. W dłuższej perspektywie oznacza to osłabienie odporności gospodarczej, większą podatność na kryzysy i presję fiskalną, która dotknie całe społeczeństwo. Potrzebujemy długofalowej strategii, w której cena pozostaje ważnym, ale nie jedynym kryterium. Bez takiego podejścia polscy i europejscy producenci nie będą w stanie skutecznie konkurować w globalnej gospodarce, a koszty tej krótkowzroczności poniesiemy wszyscy. 

Opracowano na podstawie informacji Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych