Wistar: na drugą nóżkę, czyli historia pewnej dywersyfikacji
28 lut 2026 23:10

Firma Wistar, ceniona przygotowalnia fleksograficzna z podwarszawskiego Józefowa, jeszcze w tym roku zamierza zaoferować klientom z sektora flekso usługi druku cyfrowego, realizowane na trzech maszynach Fujifilm Jet Press FP790. Jakie były powody decyzji o uruchomieniu nowego biznesu, co zadecydowało o współpracy z Fujifilm i jak branża flekso może skorzystać na tej inicjatywie – o tym rozmawiam z założycielami i właścicielami firmy Wistar: Jolantą i Andrzejem Rowickimi.

Przez ponad 30 lat Wistar zapracował na renomę cenionej przygotowalni fleksograficznej, która inwestuje w najnowsze technologie, by dostarczać klientom formy drukowe najwyższej jakości. Czy rozszerzając działalność, chcieliście oprzeć ją na dodatkowym filarze, na wypadek dalszego spadku liczby zamówień drukarni na formy drukowe? Coraz więcej producentów flekso zaczyna inwestować we własne przygotowalnie…

Andrzej Rowicki: Rozumiemy, dlaczego drukarnie to robią i nie obrażamy się na nie za to – nawet jeśli tracimy w ten sposób część zleceń. Świetnie odnajdujemy się w roli dostarczyciela usług technologicznego wsparcia, gdy drukarnia realizuje standardowe, prostsze zlecenia samodzielnie, a w przypadku bardziej skomplikowanych, wymagających wiedzy i doświadczenia – korzysta z naszej pomocy. Przydajemy się również wtedy, gdy w drukarni zawiedzie maszyna albo zachoruje jej wykwalifikowany operator.

Trzeciego dnia Konferencji Fleksograficznej Agnieszka Głowacka, National Sales Manager Graphic Communication w Fujifilm Poland (na zdjęciu z prawej) oraz Andrzej i Jolanta Rowiccy (z lewej) oficjalnie zapowiedzieli uruchomienie nowej drukarni cyfrowej działającej na potrzeby rodzimej branży flekso

Oczywiście, tak jak wszyscy, my też szukamy na siebie nowych pomysłów. Zawsze stawialiśmy na innowacyjność, a prowadzenie drukarni cyfrowej przez przygotowalnię flekso to coś nowego. Przez wiele lat byliśmy prekursorami nowych technologii prepress, a teraz chcemy być innowatorami w kolejnej dziedzinie: druku cyfrowego rozumianego jako usługa skierowana nie do właścicieli marek, ale do drukarni pracujących na ich zlecenie. Nie stajemy się przez to konkurentem drukarni flekso – bo nie podbieramy im klientów – ale wyłącznie wsparciem. Na ich zlecenie chcemy drukować niskonakładowe prace, których realizacja w technice fleksograficznej jest mniej opłacalna.

Ten pomysł nie narodził się wczoraj; myślałem o nim od dawna, przyglądając się błyskawicznemu rozwojowi druku cyfrowego. Ale trzeba było maszyny Fujifilm Jet Press FP790, bym mógł wprowadzić go w życie w takiej formie, na jakiej mi zależało.

Jak w praktyce miałoby to działać?

Andrzej Rowicki: Bolączką każdego zakładu fleksograficznego są zlecenia na 5, 7 czy 10 tys. metrów bieżących, które de facto nie uzasadniają ponoszenia kosztów przygotowania matryc czy narządu maszyn. Drukarnie przyjmują je, żeby nie zrazić do siebie klienta, ale muszą schodzić z marży, żeby zaoferować usługę w cenie, która jest do przyjęcia dla odbiorcy.

Już dawno zrozumieliśmy, że rozwiązaniem tego problemu może być usługa druku cyfrowego, którą będziemy realizować w sposób transparentny – tak by wykluczyć ewentualne zarzuty o konflikt interesów (gdyby ktoś się obawiał, że moglibyśmy podbierać zlecenia od klientów, których poznajemy, pracując na zlecenie drukarni).

Ta transparentność to nadanie nowej firmie formy spółki akcyjnej, z drukarniami flekso w roli akcjonariuszy. Każda z nich będzie mogła kupić pulę akcji, dzięki której będzie miała realny wpływ na funkcjonowanie nowej firmy. Akcjonariat zapewni udziałowcom podwójną korzyść: z jednej strony dzięki zyskom z działalności drukarni, z drugiej – przez możliwość korzystania z jej usług druku cyfrowego.

I jeszcze jedno: chcielibyśmy w ten sposób przyczynić się do integracji i wzmocnienia rodzimego środowiska fleksograficznego. W Polsce funkcjonuje dużo rodzinnych drukarni: stosunkowo małych, ale bardzo ambitnych, zmotywowanych, wyspecjalizowanych w określonych obszarach działalności. Chcemy je kultywować, chronić przed zakusami mocniejszych, zagranicznych graczy. Uważam, że dzięki działalności naszej nowej spółki możemy im w tym pomóc, przejmując część zleceń, które dotychczas – z różnych powodów – trafiały do drukarni korporacyjnych.

Jolanta Rowicka: Ten pomysł to nie jest nasze widzimisię. Jest efektem mnóstwa rozmów z drukarniami na temat ich bolączek. Koncepcja spotkała się z bardzo pozytywną reakcją środowiska, które rozumie stojące za nią intencje.

Jaką rolę w tym równaniu odgrywa Fujifilm?

Andrzej Rowicki: Współpracuję z Fujifilm od 3 lat. W tym czasie testowałem i próbowałem wdrażać jej zrównoważoną technologię. Wydzierżawiłem od niej naświetlarkę i na niej prowadziłem badania mające na celu znalezienie optymalnych warunków opracowania i obróbki płyt wodowymywalnych. O moich działaniach informowałem środowisko fleksograficzne; ktoś w Fujifilm musiał zauważyć tę aktywność, bo podczas ubiegłorocznych targów Labelexpo w Barcelonie doszło do naszego spotkania, podczas którego okazało się, że mamy identyczny pomysł na biznes.

Z pomysłem drukarni cyfrowej – prowadzonej przez przygotowalnię, oferującej klientom wartość dodaną w postaci profesjonalnego color managementu, właściwej konwersji pliku z flekso na cyfrę lub odwrotnie, oraz umiejętnego balansowania między ceną i jakością – nosiliśmy się nie od wczoraj. Brakowało tylko praktycznych możliwości jego realizacji. Potrzebowaliśmy odpowiedniej maszyny oraz dostawcy, którego zainteresuje nasza koncepcja. Spotkanie w Barcelonie zmieniło wszystko. Znaleźliśmy w firmie Fujifilm godnego partnera, z dużym doświadczeniem technologicznym i jasno określoną koncepcją rozwoju.

Agnieszka Głowacka – National Sales Manager Fujifilm Polska: Maszyna Jet Press FP790 umożliwia drukowanie z wysoką prędkością 50 metrów na minutę na podłożach foliowych o maksymalnej szerokości 790 mm, dzięki czemu jest niezwykle wydajną maszyną produkcyjną i rewolucjonizuje proces produkcji opakowań giętkich

A wraz z nim świetną maszynę Fujifilm Jet Press FP790, która od momentu rynkowego debiutu w 2024 r. przesunęła górną granicę opłacalności druku cyfrowego do poziomu 12-15 tys. metrów bieżących. Żadna z maszyn konkurencyjnych nie jest w stanie temu sprostać.

Jak bardzo zaawansowane są przygotowania nowego biznesu?

Andrzej Rowicki: Wybraliśmy już miejsce, w którym drukarnia będzie działać; obecnie trwają w nim prace przygotowawcze.

Chcielibyśmy, by nowy projekt – Vistar Flexo Partner wystartował w połowie tego roku. W drukarni będą pracowały trzy maszyny Fujifilm Jet Press FP790 (pierwsza przyjedzie już w czerwcu tego roku). Dzięki takiej liczbie maksymalny czas oczekiwania na realizację zlecenia będzie docelowo nie dłuższy niż 5 dni.

Firma będzie się mieściła pod Warszawą. Oprócz nowego personelu będzie zatrudniać grafików Wistar, którzy mają ogromne doświadczenie w przygotowywaniu plików do druku opakowań.

O szczegółach nie chcę jeszcze mówić. Co istotne, oprócz roli drukarni będzie spełniała również funkcję środkowoeuropejskiego centrum prezentacyjnego firmy Fujifilm. Taka lokalizacja – bliskość stolicy i dużego węzła pasażerskiego – pozwoli bez problemu docierać tutaj klientom, którzy chcieliby zobaczyć maszyny Fujifilm w akcji. Chcę podkreślić: to jest alians na lata – nie kończy się na zakupie przez nas maszyn.

Czy przeprowadziliście badania rynkowe w tym zakresie? Jakie jest realne zapotrzebowanie na takie usługi w polskiej branży?

Andrzej Rowicki: To jest wielomilionowa inwestycja; w takim wypadku decyzji nie opieramy na przewidywaniach czy intuicji. Dysponujemy badaniami instytucji ratingowych, które oceniają rozwój rynku; według nich stopa rozwoju druku cyfrowego opakowań giętkich kształtuje się obecnie na poziomie 11% rocznie. Dla porównania: flekso to ok. 3-4%.

Po drugie: z rozmów z drukarniami wynika, że średnio odrzucają one 5-10% zleceń, których nie są w stanie zrealizować ze względu na zbyt niski nakład i w związku z tym nieopłacalność produkcji. Bywa, że zleceniodawca wymusza na nich przyjęcie zleceń, co wymaga obniżenia marż przez drukarnię. Zatem możliwość zrealizowania prac o podobnej jakości na maszynie cyfrowej to z ich punktu widzenia strzał w dziesiątkę.

Kolejna przesłanka: braliśmy pod uwagę sukces angielskiej drukarni Eco Flexibles, która zaczynała jako przygotowalnia fleksograficzna, a dzisiaj drukuje cyfrowo na maszynach Fujifilm Jet Press FP790 na światowe rynki opakowań giętkich. W ciągu zaledwie dwóch lat popyt na ich usługi zwiększył się tak bardzo, że zdołali powiększyć park maszynowy do kilku takich maszyn.

One są w stanie pracować na 3 zmiany, 24/7 – bez przerwy. Warta podkreślenia jest ich niezawodność: ich serwisowanie zabiera zaledwie 5% czasu. Nie znam innych maszyn, które potrafią pracować w taki sposób. To daje nam szansę, że przebrniemy przez pierwszy okres bez technologicznych trudności.

Wobec tego trzymamy kciuki za powodzenie tego biznesu i z pewnością będziemy z uwagą śledzić jego rozwój. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Krawczak

***

O maszynie Fujifilm Jet Press FP790 mówi Agnieszka Głowacka – National Sales Manager Fujifilm Polska: Maszyna Jet Press FP790 umożliwia drukowanie z wysoką prędkością od 50 metrów na minutę na podłożach foliowych o maksymalnej szerokości 790 mm, dzięki czemu jest niezwykle wydajną maszyną produkcyjną i rewolucjonizuje proces produkcji opakowań giętkich. Oprócz głowic drukujących CMYK jest wyposażona w dwa zestawy głowic drukujących do białego atramentu. Dzięki temu krycie bieli jest bardzo wysokie. Szeroki gamut kolorystyczny i nasycenie kolorów atramentu oferuje tętniące życiem wydruki. Warto podkreślić, że maszyna drukuje technologią inkjetu wodnego, co ma ogromne znaczenie w kontekście zrównoważonego rozwoju. Co więcej, rozdzielczość głowicy drukującej 1200 x 1200 dpi umożliwia druk cyfrowy w wysokiej rozdzielczości.